| STAIRS TO HEAVEN |

17.8.15


Tak w ogóle to nie mam aż tak białych nóg jak powyżej. Przynajmniej próbuję żyć taką oto nadzieją, skupiając myśli bardziej na białych nogach niż na perspektywie kolejnych piętnastu dni, które zaprowadzą mnie wprost pod drzwi mojego kochanego liceum.. Mój mózg zdecydowanie zaczął wariować. 

Dzisiaj trafił się pierwszy od niepamiętnych czasów deszcz, który przywiał do mojego umysłu słodkie wspomnienie humanistycznej klasy, do której wrócę nie tylko ja, lecz połowa tego kraju za niecałe dwa tygodnie. Serio? Co roku około 20 sierpnia zaczynam narzekać, że to już koniec mojego lenistwa i sielanki, czas iść do sklepu po stos książek i zeszytów, przygotować się na matematyczne pranie mózgu i przy okazji uszyć kilka kostiumów na lekcje klasyki, poszukać nauczyciela z wokalu i znaleźć torbę, która przetrwa każdą porę roku. Czy ja właśnie złożyłam tak bardzo piękne i humanistyczne zdanie? Ahh. Chyba dzisiaj zaszyję się pod kocem oglądając vlogi pt. Back to school..

Ostatnio zrobiłyśmy z Martą dużo nowych setów. Mamy zapas na jakieś dwa tygodnie. Przy okazji mam zamiar powrzucać kilka postów DIY do których przygotowuję się od dobrych paru tygodni. Wierzę, że w końcu mi się uda i będę mogła zachwycać się nową kategorią nad nagłówkiem. No i to co najbardziej mnie cieszy, za niecały miesiąc kupuję swoją domenę i szablon. Nie chcę ruszać się z bloggera, jest mi tutaj całkiem przytulnie, dobrze i przyjemnie. Dlatego pobawię się w brand new szablon (nie będzie się wiele różnił od tego). 

Lumpeksy, szmateksy, ciucholandy i inne takie. Tak to tam właśnie skompletowałam dzisiejszy zestaw. Czarną sukienkę kupiłam jakiś rok temu, a jeansową koszulkę co najmniej 3 lata wstecz. Kilka dni temu zabrałam się za porządek w szafie, znalazłam walizkę, całkiem dobrą walizkę, o której istnieniu nie miałam zielonego pojęcia. Doprawdy jakie było moje zaskoczenie kiedy ze stosu (wszystkiego) wytoczyła się nowa, duża, plastikowa walizka. Siedziałam na łóżku i miałam łzy w oczach bo naprawdę nie wiedziałam, że takie coś żyje w mojej szafie od zapewne kilku dobrych lat. 
Spakowałam 4 worki ubrań i wysłałam ludziom, którzy potrzebowali ich wiele bardziej niż ja. I takim też sposobem przypomniałam sobie o tym kochanym zestawie. Maxi sukienki i spódnice nigdy ,przenigdy nie wyjdą z mody. Nawet jak wyjdą to i tak będę pierwsza, która będzie je nosić :) 

| maxi sukienka/maxi dress - SH | jeansowa koszulka/denim top - SH | sandały/sandals - Strdivarious |

 | photos by Marta Brodawka |

You Might Also Like

6 COMMENTS

  1. Super !

    _________________
    Fashion-blog
    www.justynapolska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. u look fab, i love the skirt
    Kisses,
    www.beingbeautifulandpretty.com
    www.indianbeautydiary.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowna stylizacja :)


    niepowaznanastolatka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń