| THE PERFECT BODY ADDICTION |

11.8.15


Od przeszukiwania całego internetowego zbioru zdjęć perfekcyjnych pań po obsesyjne patrzenie na każdy centymetr swojego ciała. Witamy w świecie zaburzeń odżywiania i postrzegania samych siebie... 

Chyba każda z nas miała moment w życiu, kiedy to podeszła do lustra i zastanowiła się nad tym jak wygląda. Niektóre odeszły usatysfakcjonowane, inne poddenerwowane, ale gotowe do walki se swoimi leniwymi wałeczkami, jednak grupa do której ja należałam przez około 3 lata, nazywała się: "nienawidzę Cię". 

Na początku było to bardzo niepozorne skupianie się na tym co jem, jak jem, kiedy jem, w ogóle czy to jest zdrowe, czy to nie jest zdrowe, z czego jest, jak to wygląda, jaki ma smak i milion innych. Ogólnie bardzo niepozorne.. Zbawiennym było dla mnie odkryć cudowny program INSANITY, który pomógł mi schudnąć około 7 kg. Jednak na tym się nie skończyło. Zaczęłam twierdzić, że moje ciało nie jest doskonałe mimo, że wyglądało naprawdę  bardzo dobrze klik, szczególnie, że przecież jestem prawie zawodową tancerką. Tak więc zaczęłam jeszcze bardziej ograniczać jedzenie i zwiększać ćwiczenia. I wiecie co? Pewnie wiecie.. Im bardziej się starałam odpowiednio ograniczać i zwiększać tym bardziej mi to nie wychodziło, tym bardziej się frustrowałam i to było katalizatorem, żeby stanąć przed lustrem i powiedzieć do tego mało idealnego odbicia: "nienawidzę Cię". 


Wiecie co wam powiem. Możecie nazywać to jak chcecie: "zaburzenia odżywiania'', "postrzegania samych siebie" , "bulimie" czy inne takie. Możecie powiedzieć o tym tekście i kawałku moich wypocin, że jest tylko głupią wymówką, która upoważnia mnie do mówienia o tym, że kocham swoje ciało. Jednak nie do końca..

Trwało to 3,5 roku do momentu w którym leżałam na ziemi płacząc i pytając Boga dlaczego tak jest. Aktualnie uważam to wszystko co dzieje się z tematem ciała na świecie za coś kosmicznego i wręcz chorego. Świat na każdym kroku mówi Ci: "nie jedz więcej grubasie, ważysz kilogram więcej niż powinnaś, skończ jeść baleronie". W internecie roi się od stron na temat bulimi i anoreksji gdzie użytkowniczki wspierają się tekstami: "jeszcze tylko tydzień na jednej miseczce słonecznika i wodzie, dasz radę, nie poddawaj się, pomyśl o tych cudownych i chudych nogach".
No tak kurcze, bo przecież upragniona tigh gap jest czymś na co mężczyźni patrzą najbardziej. Przecież oni nawet nie biorą tego pod uwagę. To naprawdę może stać się obsesją, która wydaje się nigdy nie skończyć...


A jednak! Dzisiaj mogę powiedzieć, że kocham samą siebie i nie czuję potrzeby imponowania nikomu moim wyglądem. Tylko wiecie, nie zrozumcie mnie źle. Nie mówię tutaj o kompletnym braku higieny, nie goleniu nóg i zapuszczeniu się do rozmiarów goryla z zoo dziennie karmionego przez odwiedzające dzieci toną czekolady. To była moja dzika i nieokiełznana fantazja. 
Wszystkim dziewczynom, które to czytają mówię: po prostu odpuść, przestań i spójrz racjonalnie na sprawę. Ćwiczenia są spoko, zdrowe odżywianie jest bardzo spoko. Uwielbiam biegać i uprawiać różne sporty, dobrze się przy tym odżywiając, to sprawia, że czuję się pełna energii i jakaś taka bardziej żywa i spięta (oczywiście mięśniowo spięta). Naprawdę to lubię, ale przestaje mi się to podobać w momencie kiedy to przysłania mi całą resztę mojego życia. Może wam się to wydawać śmieszne, ale kiedyś wyglądało to mniej więcej tak: 
atak jedzenia - wyrzuty sumienia - brak poczucia wartości i akceptacji - przyszłość nie ma sensu - co mi tam i tak już nic nie stracę, zjem znowu - atak... i tak w kółko.
Teraz:
chęć na pożarcie całego sklepu spożywczego - Boże, ktoś do Ciebie.. 
Kiedy oddałam mu całkowicie tą sprawę i powiedziałam: "Przestałam ogarniać, weź to, zabierz, zajmij się tym, a ja będę prowadziła spokojne i normalne życie, wolne od bulimi i wszelkich zaburzeń odżywiania". To jest ten właściwy lek na wszystko. Jestem już totalnie zdrowa.

Nie musisz patrzeć w lustro i mówić sobie: "nienawidzę Cię", możesz powiedzieć: "okej, może nie mam figury jak Kylie Jenner, ale kocham to, bo co by było gdyby każdy był taką Kylie?" 
Jeśli mi się udało - Tobie też się uda! Nie poddawaj się i nie daj sobie wmówić tego co próbuje wcisnąć Ci zapaćkana idea tego świata. 
 Jesteś piękna bo stworzył Cię ktoś kto jest doskonały. A dzieci Doskonałego, są po prostu doskonałe. Trochę masło maślane.. Moja ukochana nauczycielka z Polskiego pewnie by mnie za to czymś zdzieliła (naprawdę ją uwielbiam). Innymi słowy: "Nie pokochasz tego kim jesteś, do momentu kiedy nie pokochasz tego kim NIE jesteś" :) 





You Might Also Like

2 COMMENTS

  1. Oj często tak mam :)

    __________________
    Fashion-blog
    www.justynapolska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Najważniejsze to czuć się samemu ze sobą
    potrzebuję Twojej pomocy, czy klikniesz w linki shein tutaj??

    http://fashionelja.blogspot.com/2015/08/boho-and-chic.html
    i w poprzednim poście

    OdpowiedzUsuń